wtorek, 11 czerwca 2013

Księga Strachu - Rozdział I

Księga Strachu - Rozdział I


Był piękny słoneczny dzień. W pełnym zieleni ogrodzie przy rezydencji  na pobliskim drzewie przysiadł kos i wyrażał głośno swój zachwyt dzisiejszą pogodą. Niedaleko tegoż drzewa na wiklinianym fotelu siedziała Dalian. Dziewczynka jak zwykle pogrążona była w lekturze. Jej ciemne włosy powiewały na lekkim wietrze. Huey siedział niedaleko na trawie i  polerując szmatką swój pistolet przyglądał się małej osóbce.
- Nie! - krzyknęła Dalian. Na jej bladej twarzyczce widać było złość i smutek.
- Co się stało? - spytał zaniepokojony Huey. Wstał z ziemi i podszedł do fotela.
- Jak to co?! Eliza umarła! - odpowiedziała dziewczynka przez łzy - Jak on mógł jej to zrobić?!
- Kto? - chłopak już się domyślał, co jest powodem rozpaczy jego młodej towarzyszki. Już nie raz, nie dwa widział ją w takim stanie. Zazwyczaj było to powodem czytanej przez Dalian książki. Albo jej ukochany bohater umiera, albo lektura kończy się nie tak, jakby chciała dziewczynka. Tylko jeden raz widział ją płaczącą z innego powodu. A stało się to, gdy on sam umierał. Ale to było dawno, wrócił do zdrowia, a po tamtym incydencie pozostały jedynie wspomnienia.
- Ten autor-palant, John Thomson! - wykrzyknęła. Z jej twarzy zniknął już smutek, a jego miejsce zajęła mina, którą Huey znał aż za dobrze- Phi! A podobno jesteś osobą inteligentną!
Dalian często miała o coś pretensje do niego i jeszcze częściej go wyzywała od gamoni, głupców i idiotów. Wiedział jednak, że to jest oznaką sympatii, mimo iż ona się tego wypiera.
- No, już spokojnie - poczochrał ją po głowie. - Przypominam ci, że dzisiaj ma do nas przyjechać Camilla. Wczoraj wróciła z Francji i ...
- Co?! - przerwała mu Dalian - Ta kobieta pozbawiona gustu ma tu przyjść?! Nie! Ja się nie zgadzam!
- Nie dałaś mi dokończyć. Wczoraj wróciła z Francji i ma podobno dla ciebie prezent.
Twarz dziewczynki złagodniała na wieść o prezencie.
-Lepiej, żeby to było coś interesującego, bo jak nie... - dodała próbując zamaskować podniecenie. Z resztą nieskutecznie.
Dalian wstała, wzięła z wiklinowego fotela książkę i ruszyła w kierunku domu.
- Gdzie idziesz? - Huey krzyknął za nią.
- Do domu - odpowiedziała nie odwracając się - Muszę się przygotować psychicznie na to męczące spotkanie.

***

Po południu do drzwi rezydencji  ktoś zadzwonił.
- Ja otworzę - zawołał Huey. Chłopak podszedł do drzwi, otworzył je i jego oczom ukazała się smukła blondynka ubrana w męski strój do jazdy konnej. Kobieta trzymała pod pachą sporych rozmiarów pudło owinięte w szary papier. Camilla Sauer Keynes uśmiechnęła się do chłopaka.
 - Witaj, Hugh! - rzekła przyjaźnie.
- Dzień dobry, Camillo! - przywitał się uprzejmie Huey.
Obieli się po przyjacielsku i weszli do środka.
- Jest Dalian? - spytała rozglądając się po hallu.
- Tak, zdziwiłbym się, gdyby jej nie było... - odpowiedział chłopak.- Kiedy się dowiedziała o prezencie, który jej przywiozłaś z Francji od razu humor jej się poprawił.
Przeszli do salonu. Tam w wielkim fotelu siedziała Dalian. Znowu czytała książkę, tym razem inną. Spojrzała znad lektury na gościa i przewróciła niezadowolona oczami. Camilla Sauer Keynes, nauczycielka pobliskiej szkoły lubowała się w nowoczesnej modzie. Ta niebieskooka blondynka chętnie ubierała się w najbardziej dziwaczne stroje i była wielką fanką twórczości Coco Chanel. Nie podobało się to Dalian, która uważała te "przebieranki" za żałosne i dziwne.
- A ta znowu ubrana jak dziwoląg... - westchnęła dziewczynka na widok Camilli, ale gdy zobaczyła paczuszkę w rękach kobiety od razu się wyprostowała. - Co to jest? - spytała niby od niechcenia.
- To? - kobieta wskazała na pudełko - To jest upominek z Francji ode mnie dla ciebie. Proszę.
Kiedy paczuszka pojawiła się na kolanach Dalian, dziewczynka ze zniecierpliwieniem i podnieceniem zaczęła rozrywać papier. - A ty co tak stoisz? - krzyknęła na Hugh. -  Mamy gościa! Zrób herbaty!
Z pudełka, które było opakowane w szary papier dziewczynka wyjęła piękną porcelanową lalkę o rudych jak marchewka włosach i fioletowej satynowej sukience. Oczy Dalian zabłysnęły radosnym blaskiem. Ale kiedy zorientowała się, że Camilla się jej przygląda zrobiła poważną minę i powiedziała:
- Może być. Dobre wychowanie każde mi podziękować za prezent. Ale nie myśl sobie, że dzięki temu podarunkowi bedę patrzeć na ciebie przychylniej.
Po takiej wypowiedzi Camilla już wiedziała, że jej prezent bardzo spodobał się dziewczynce.
Do pomieszczenia wszedł Hugh z tacą, na której stały filiżanki, imbryk ze świeżo zaparzoną herbatą i talerzyk z maślanymi kruchymi ciasteczkami.
- O! Ale śliczną lalkę dostałaś, Dalian - powiedział na widok podarunku. Dziewczynka spojrzała na niego groźnie i nic nie powiedziała.
Chłopak postawił tacę na stoliczku i gestem dłoni zaprosił obie panie na herbatkę.
- I co tak słychać we Francji? - zwrócił się do Camilli.
- Byłam na pokazie nowej kolekcji Coco Chanel. Mówię ci, cudna! Zwiedziłam Paryż, przepiękne miasto. Takie romantyczne. Wszędzie pełno zakochanych! Aż miło się patrzy...
Opowiadanie Camilli przerwało pukanie do drzwi.
- Przepraszam, ale to pewnie poczta. - powiedział Huey i poszedł do drzwi. Po chwili wrócił z listem w dłoni. Czytał adres napisany na przedzie koperty.
- Ten list jest zaadresowany do ciebie, Dalian.
Dziewczynka z zaskoczeniem wzięła do ręki list i z niedowierzaniem przeczytała napis na kopercie.
- Dziwne...- otworzyła list i zaczęła go czytać. Z każdym przeczytanym wyrazem na twarzy Dalian rysowało się coraz większe zdumienie. - Musisz to przeczytać, Huey.
Po kilkukrotnym przeczytaniu Hugh spojżał na Dalian.
- Co tam jest napisane? - nie wytrzymała Camilla.
- Przeczytaj jej - powiedziała dziewczynka.
- Ekhem - chrząknął - No więc... " Droga Dalian! Na imię mi Ann. Słyszałam o dziewczynce, która jest Czarną Księżniczką Biblioteki Dantaliana, która skrywa w swoich zakamarkach wszystkie Upiorne Księgi świata. Przy pomocy szczęśliwego zbiegu okoliczności i wielu poszukiwań udało mi się zdobyć adres twojego zamieszkania. Czemu tyle szukałam, żeby dojść do Ciebie? Mam do Twojej osoby ogromną prośbę. Wręcz błagam o pomoc. Mój wuj dostał jakiś czas temu paczkę, na której nie było adresu ani nazwy nadawcy. W paczce był tylko egzemplarz oprawionej w czarną skórę z wytłaczanymi srebrnymi wzorami książki. Jej treść była napisana w dziwnym języku, więc wuj postanowił za wszelką cenę ją przetłumaczyć. Po kilku miesiącach ciężkiej pracy udało mu się przełożyć na angielski jeden z rozdziałów. Po tym wuj zaczął miewać koszmary nocne, często krzyczał przez sen i wzywał pomocy. Tydzień temu zmarł na zawal w szpitalu. Tłumaczenie zniknęło, ale najlepszy przyjaciel wujka zmarł z przerażenia. Tak samo jak nasz sąsiad. Wszyscy zmarli na zawał serca spowodowany nadmiernym stresem, a lekarz powiedział nawet, że możliwe, iż umarli ze strachu. Od czasu przetłumaczenia tego rozdziału ludzie z okolicy mówią, że w lesie widzieli dziwne stworzenia. Myślę, że to wszystko ma związek z przysłaną wujkowi książką. Uprzedzam pytanie, mam tę książkę nadal i jest ona schowana w bezpiecznym miejscu. Jeszcze raz proszę o pomoc.
Z wyrazami szacunku, Miss Ann True."
- Co o tym myślisz, Dalian?
- To zapewne sprawka jednej z Upiornych Ksiąg.
- A wiesz przynajmniej której?
- Szczerze mówiąc,  nie mam zielonego pojęcia. Po przeczytaniu tego listu domyślam się, że ta książka doprowadza do śmierci czytającej jej osoby poprzez wywołanie w niej wielkich emocji. Albo tłumaczenie wędruje między ludźmi i dlatego umierają, albo książka wydostała się spod kontroli i uwolniła coś, co nie powinno ujrzeć światła dziennego. jedno jest pewne, trzeba pomóc tej biedaczce, zniszczyć tłumaczenie i zabrać tą książkę do naszego zbioru. - Dalian spojrzała na towarzysza i gościa zdziwiona - Co się tak patrzycie? Ruszamy do tej całej Ann...
- Ale nie podała przecież adresu... - powiedziała Camilla.
Dziewczynka rzuciła jej spojrzenie godne bazyliszka.
- Czy ty jesteś taka głupia, czy tylko udajesz? Chyba na kopercie jest adres, no nie? Jeśli nie podała fałszywych danych to powinniśmy do niej dotrzeć poprzez adres podany na kopercie.
- W takim razie ruszajmy w drogę... - rzekł Hugh.

                                                                                                                                                            
Kolejny rozdział ukaże się już niebawem :)

~ Lady Tiania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz